Wspomnienie o Przyjacielu

W czasie, kiedy startuję w wyborach na ważną funkcję publiczną, szczególnie mocno uzmysławiam sobie to, że na drogę działalności w samorządzie Opola ukierunkował mnie mój niezawodny przyjaciel Maciej Płażyński. W 2002 roku po kilku rozmowach, powiedział mi: masz duże doświadczenie, więc musisz spróbować wygrać wybory bezpośrednie na urząd prezydenta Opola!

Nasza przyjaźń rozwinęła się na samym początku budowania demokracji. Siadaliśmy obok siebie na naradach wojewodów w Urzędzie Rady Ministrów i szybko nabraliśmy do siebie zaufania. Spotykaliśmy się czasami bez powodu, a czasami w bardzo konkretnym celu. Takim przykładem spotkania o szczególnej wadze był przyjazd do Opola na moje zaproszenie Macieja Płażyńskiego jako Marszałka Sejmu wiosną 1998 roku. Zaprosiłem Go po to, aby w Opolu wysłuchał naszych argumentów przemawiających za pozostawieniem na mapie Polski województwa opolskiego. Ten dzień był dla mnie dramatyczny. W czasie dużej i kluczowej debaty z Panem Marszałkiem w Sali Herbowej Urzędu Wojewódzkiego, Premier Rządu Pan Jerzy Buzek wezwał mnie natychmiast do siebie na rozmowę "dyscyplinującą". Zostawiłem Pana Marszałka na Sali, w czasie tak ważnej dyskusji i pojechałem do Premiera. Przed wyjazdem Maciej udzielił mi mocnego wsparcia. Takie chwile umacniają przyjaźń.

Maciej Płażyński był dla mnie zawsze wielkim autorytetem. Jego piękna postawa w czasach bardzo trudnych w Gdańsku i jego spokój jako Marszałka Sejmu, były godne podziwu. Gdy tworzył z obecnym Premierem Platformę Obywatelską, to Panowie powierzyli mi prawo przewodzenia temu ruchowi w regionie opolskim. Aby przekonać mnie i żonę do tej działalności przyjeżdżał do Opola. Dzień inauguracji działalności Platformy przypadł na 30 rocznicę mojego ślubu. W tak ważnych chwilach Maciej towarzyszył mojej rodzinie na mszy świętej.

Gdy Maciej Płażyński z własnej woli przestał przewodniczyć Platformie Obywatelskiej, nasze kontakty trwały niezmiennie. Wówczas poświęcił swoją energię wsparciu Polaków rozsianych po całym świecie. Będąc przejazdem w okolicy, wpadał do Opola chociaż na godzinkę porozmawiać o Polsce.

W moim telefonie komórkowym są nadal zapisane wszystkie numery telefonów do Wielkiego Macieja. Mam wciąż nadzieję, że 10 kwietnia nie wsiadł do samolotu, aby wypełnić swoją służbę do końca. Że jeszcze do niego zadzwonię jak zbudują łącza z niebem.